niedziela, 27 marca 2016

koszmar kontroli

  Umożliwienie muzułmańskiego hijaru przez instytucje unijne na teren Europy-co więcej, jawne wspieranie migracji i zapraszanie socjalemigrantów na teren Unii Europejskiej zaowocował ułatwieniem dokonywania akcji terrorystycznych poprzez samobójcze zamachy. Madryt 2004 i Londyn 2005 będące efektem natowskiej inwazji na Irak I Afganistan pokazały, że społeczeństwa skłonne są do zaakceptowania inwigilacji w celu zagwarantowania bezpieczeństwa i ładu społecznego, co oczywiście jest iluzją wykorzystywaną przez populistów przy władzy i służby oraz koterie decydujące o kierunku polityki prowadzonej przez europejskie rządy.

  Dzisiaj, po zamachach w Brukseli społeczeństwa starej UE reagując w przerażający dla zamachowców sposób i wyciągając potężny arsenał kolorowych kredek jeszcze bardziej gotowe są na oddanie wolności za bezpieczeństwo, ceną jest zwiększająca się kontrola nad każdym przejawem życia i dążąca do totalizmu inwigilacja-celem stworzenie człowieka bezmyślnego; takiego, który oddaje odpowiedzialność za swe czyny, a gdy ma okazać własne zdanie-milczy, czekając aż zostanie mu powiedziane jak ma myśleć i mówić prawidłowo. Niestety jest to mechanizm obecny w człowieku od początków cywilizacji; obecny również w środowiskach przeciwstawiających się degeneracji płynącej z cywilizacji śmierci-przejawiający się na przykład w postaci rasizmu czy szowinizmu i oddaniu decyzji o swoich działaniach komuś, kto wydaje polecenia; jest to kolejna forma oddania odpowiedzialności za swe czyny grożąca chociażby takim efektem jak zorganizowana administracyjnie hekatomba Polaków, Ormian, Żydów i Ukraińców przez UPA czy przerażające ludobójstwo i zagłada narodów dokonana przez wyznawców nazizmu czy komunizmu-zostając z przykładami znanymi Polakom naocznie.

  I chyba taki cel przyświeca unijnym decydentom-to, co nie udało się Breivikowi popełnionymi morderstwami udało się islamskim samobójcom. Breivik miał intencje ostrzeżenia Europy przed zatraceniem jej dziedzictwa, co nie dziwi zważywszy, z czym się stykał w swym kraju na codzień, jednak jego morderstwa miały charakter selektywny ze względu na pochodzenie (pula genów), czyli eugeniczny, a nie ze względu na poglądy (oszczędzanie błękitnookich blondynów pomimo lewicowej przynależności), co sprawia, że jego akt niezgody na upadek Europy jest jak zastąpienie dżumy cholerą. Urodzenie się w danym miejscu z daną pulą genetyczną nie jest wyborem człowieka, ale jego poglądy i wybory już tak i tylko w taki sposób można wartościować ludzkie decyzje-co oczywiście nie zmienia faktu, że kultury i wytworzone przez nie cywilizacje róznią się od siebie i nie mają obowiązku się ze sobą zgadzać; można ważyć tylko fakty, nie niezależne czynniki determinujące miejsce przyjścia człowieka na świat.

  Egipt, Liban, Tunezja, Syria to kolejne po Iraku i Afganistanie wylęgarnie zabójczej odmiany islamu i miejsca, z których nadciągają fale uchodźców. Państwa NATO i ich bomby skutecznie zdestabilizowały region powodując migracje, które przy wsparciu władz unijnych, a w szczególności Niemiec doprowadziły do wzrostu napięć społecznych, które mogą zostać zażegnane żołnierzami na ulicach i kontrolą obywateli; portale społecznościowe, na których umieszczane są informacje dotyczące życia i zainteresowań, technologia pozwalająca na rozpoznawanie twarzy wprowadzana jako obiekt pożądania i wyznacznik statusu, zdjęcia do dokumentów identyfikacyjnych wykonywane na potrzeby działającego na tej samej zasadzie systemu i nieskończona ilość podobnych przykładów znanych z codziennego życia.

  Nawet w świetle tego przymiarki rządu PiS do zakupu starterów telefonii komórkowej tylko pod warunkiem spisania danych z dowodu osobistego (anonimowość takich starterów i tak jest przecież iluzoryczna, jeśli zamierza się z niego skorzystać więcej niż raz lub korzysta się z używanego wcześniej telefonu) są-nie zakładając złej woli rządu w tej materii- efektem prowadzonej przez Brukselę i Waszyngton długookresowej polityki, której wynikiem jest właśnie możliwość hijaru na nasz kontynent, konsekwencją czego jest kolejny krok na drodze ku zniewoleniu narodów i każdego z osobna. Rząd PiS ma zamiar wykorzystać unijne instytucje do podniesienia znaczenia państwa polskiego w ich strukturach, a być może w niekorzystnej sytuacji do biologicznego przetrwania polskiego narodu, co należy wpierać; ale traktat podpisany w Lizbonie stawia unijne prawo ponad państwowym, więc dane zebrane przy zakupach starterów w każdej chwili mogą zostać przekazane służbom UE i przez nie wykorzystanym w celach, w które rząd PiS wnikać nie będzie mógł , z czym zgadzać się już nie można. Poza tym takie próby rejestracji sprzedaży starterów przeprowadzała już koalicja PO-PSL w 2012 roku, na wzór Niemiec.

  Tutaj dochodzimy do kryzysu świadomości i mentalności niewolnika, jaką chce się wyhodować we współczesnym Europejczyku, a szczególnie w narodach Europy Środkowo-Wschodniej, co na szczęście nie jest tak łatwe do realizacji. Większym zagrożeniem jest na pewno nieświadomość ziemkiewiczowskiego polactwa i jego pseudotożsamość kreowana na podwalinach stereotypów i z kolei w opozycji do innych stereotypów, to michalkiewiczowskie człowieki sowieckie, jednak w obecnej sytuacji może to również przynieść korzyści dla Polaków, gdy tubylcy będą identyfikować się w ideami patriotycznymi, wolnościowymi i szacunkiem dla tradycji-nawet nie rozumiejąc ni w ząb, o co chodzi, a jedynie naśladując na podobieństwo mimikry mądrzejszych; zwłaszcza, że patriotyzm stał się modny i wykorzystywany komercyjnie, póki istnieje taka możliwość należy rozbudzać w "tutejszych" narodowość; w polactwie rozdmuchiwać iskrę polskości stawiając przede wszystkim wymagania, by rozwój i samodyscyplina stały się fundamentem, ale na pewno nie poprzez akceptację wad i przyzwolenie na łamanie zasad porządku społecznego i wzajemnego szacunku.

  Mentalność niewolnika charakteryzuje się oddaniem decyzji o swoim życiu organom zewnętrznym oraz wyrzeczeniem się odpowiedzialności za swoje wybory na rzecz decydenta zewnętrznego-cenzor najgorszy z możliwych, bo cenzor wewnętrzny blokuje wtedy myśli i tworzy rozdwojone sumienie; jeśli jedno będzie uwierać-drugie pozwoli, zwłaszcza, że odpowiedzialność jest przerzucona na organ poza umysłem jednostki podatnej wtedy na zachowania i kierunek, w który podąża masa.

  W polskiej kulturze nie ma tradycji agresywnych, słowo "broń" ma etymologiczny związek ze słowem "obrona", a nie słowem "atak". Jednakże tradycja posiadania broni jest kojarzona z bandyctwem lub policją, co w obecnym patologicznym systemie jest niestety często równoznaczne. System prawny stawia ofiarę poniżej agresora, powodując to, że ludzie wolą nie ryzykować nierzadko nawet wzywania policji, by prześladowcy nie rozwścieczyć. Prawo do obrony własności oraz zdrowia i życia swego i rodziny leży w kompetencji służb porządkowych (czyli państwa), które przyjeżdżają na miejsce zdarzenia właściwie jedynie w celu dokumentacji, a jeśli zaatakowanemu przydarzy się zrobić krzywdę atakującemu zostanie on za próbę obrony zaaresztowany do wyjaśnienia sprawy, a w przypadku obrony skutecznej i w radykalnej sytuacji wyrwania społecznego chwasta nawet skazany. Strach przed obroną i przerzucenie kompetencji do obrony obywatela przed zagrożeniem na służby porządkowe, czyli państwo, skutkują panoszeniem się złodziejstwa i bandyctwa, czyli lewactwa i antypolonizmu, bo to, co prowadzi do destrukcji wartości rozwojowych i jest skierowane na blokowanie rozwoju Polaków, a tym jest złodziejstwo (charakterystyczne przede wszystkim dla każdego rządu, ale im bardziej w lewo, tym większa skala zamachu na własność), jest właśnie sabotażem rozwoju naszej Ojczyzny. Nie przypadkiem na Dzikim Zachodzie szeryf nierzadko nie nosił ze sobą broni- broń miał każdy i każdy mógł się dzięki temu bronić; morderstwo, kradzież bydła czy konia, kradzież własności należącej do wdowy karane były stryczkiem lub 20 latami ciężkich robót (w przypadku okradzenia wdowy). Wynikiem tego rodzaju podejścia do własności i obrony życia, a także świadomości obywateli wspieranych systemem prawnym jest reakcja strażników wystawy karykatur Mahometa w Dallas w 2015 roku, którzy zaatakowani przez dwóch zamachowców zastrzelili ich na miejscu, nie obawiając się o konsekwencje "przekroczenia uprawnień"-gdyby nie było tam strażników zapewne Teksańczycy zwiedzający wystawę sami szybko rozwiązali by sprawę agresorów.

  Zachód Europy to nie to samo, co Dziki Zachód w XIX wieku, gdzie ludzie wybierali wolność akceptując ryzyko z tym związane i nauczyli się bronić przed społecznymi pasozytami. Mieszkańcy zachodu Europy oddali wolność za samą obietnicę bezpieczeństwa (podlaną sosem hedonizmu), którego nie zagwarantuje żaden organ zewnętrzny, a jedynie stosowne wsparcie prawa dla broniących się, a nie dla agresorów. Jak widać organy zewnętrzne w postaci unijnych instytucji i prawa wprowadzającego chaos społeczny mają na celu nie bezpieczeństwo, a destabilizację i ograniczenie prawa do samostanowienia obywateli państw UE kontynuując proces pozbawiania nas samoświadomości.

  W Polsce wyrobienie sobie pozwolenia na broń i jej zakup są oczywiście obwarowane regulacjami prawnymi, ale ich osiągnięcie nie jest wcale takie trudne, a koszt relatywnie niewysoki. Problemem jest mentalność będąca wynikiem prawa karnego odnośnie użycia broni przez obywatela-"po co mi broń, skoro, jeśli jej użyję mogę iść do więzienia i płacić odszkodowanie napastnikowi?". Dopóki prawo nie będzie stanowione w myśl zasady, że volenti non fit iniuria, dopóty obywatele będą bać się bronić, a zamachy powtarzać się z ofiarami idącymi w setki. Tymbardziej, że na zachodzie Europy rozpieszczani zasiłkami i polityczną poprawnością potomkowie imigrantów, imigranci i nieroby etnicznie europejskie w wyniku nieróbstwa i braku bodźców do rozwoju będą łatwym kąskiem dla radykalnie zabójczych ideologii nadających poprzez śmierć swoją i innych jakikolwiek sens własnemu życiu, czy raczej wegetacji.

  Wszystko to są elementy zakrojonego na dziesięciolecia projektu inżynierii społecznej na nas, mieszkańcach Europy. Najpierw bomby NATO na Bliskim Wschodzie i w Afryce, potem odbudowa i pomoc humanitarna na których zarabiają te same koncerny obsługujące wcześniej infrastrukturę inwazyjną, religia wykorzystywana w celu politycznym przez ISIS (którego najwięcej ofiar to przecież muzułmanie), migracje tworzące antagonizmy i polityczna poprawność kreująca jedynie społeczną niesprawiedliwość- to wszystko elementy pełzającej III wojny światowej na terenie europejskiego teatru działań wojennych prowadzące do jak największej atomizacji społeczeństw i wyparcia się wszelkich różnic w celu osiągnięcia pokoju, czyli tak naprawdę unifikacji i kontroli totalnej. Wykorzystuje się do tego wszystkie ideologie, także te dobre-deprecjonując je i hodując ich wypaczenia (jak na przykład Gazeta Wyborcza wyhodowała pseudopatriotów, którzy nie mając tożsamości wypełnili pustkę w sobie "patriotyzmem" ukształtowanym przez optykę środowiska z Czerskiej-nienawidząc Michnika stali się tacy, jak on widzi patriotyzm i idee narodowe i wolnościowe).

  O ile Polska jest na dobrej drodze i zaczyna się dla polskiej kultury nowy złoty wiek, kiedy to spełnią się mesjańskie wizje i polski naród wypełni być może swe posłannictwo wprowadzając do dziedzictwa ludzkiej cywilizacji ważne dla jej przyszłości idee to cywilizacja europejska jest cywilizacją czasu upadku.

czwartek, 24 marca 2016

Polska nadzieją narodów Europy

  Obecna sytuacja w Europie i na Bliskim Wschodzie z tłem w postaci tego, co dzieje się pomiędzy USA, Rosją, Chinami i wzrastającymi gospodarczymi potęgami Brazylii i Indii pozwala na pozytywne spojrzenie na przyszłość polskiej kultury i narodu.

  Rządy Chorwacji, Bułgarii i Węgier otwarcie oczekują przywódczej roli Polski w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, deklarując co i rusz swoją gotowość do współpracy pod kierunkiem nadanym przez Polskę. Ze strony Białorusi również płyną gesty sympatii.  Należy zwrócić uwagę, że w zalewie jadu ze strony unijnej administracji oraz pewnych porażek w negocjacjach z USA (podyktowanych nieustanną gotowością kolejnych rządowych ekip do wypinania tyłka w stronę Amerykanów, bynajmniej nie w celu okazania lekceważenia-wprost przeciwnie; nie przypadkiem Polska jest historycznie amerykańskim koniem trojańskim w Europie) może się wydawać, że jest to obstawianie blotek w pokerowej rozgrywce. Jednak przetrwanie narodów Międzymorza i zachowanie przez nich swej własnej kultury i tożsamości uzależnione jest od rządu państwa polskiego i decyzji przez niego podejmowanych. Polska historycznie adaptowała obcokrajowców razem z ich zwyczajami, co w efekcie dało mozaikę obyczajów tworząc kulturę opartą na tolerancji i dobrowolności współuczestnictwa w życiu politycznym i współtworzenia tejże kultury. Jest to atrakcyjna forma federacji dla narodów pragnących zachować swoją tożsamość (żeby wspomnieć chociażby Lipków-prawdziwych polskich patriotów, uczestników najważniejszych bitew w polskiej historii), zwłaszcza wobec globalizacyjnych projektów i unifikacji wprowadzanej przez UE, a z drugiej strony zagrożenie eksterminacji tożsamości ze strony imperializmu rosyjskiego charakterystycznego dla każdego rządu w Rosji. Jest również trzecia strona, która może tłumaczyć orientację (opartą oczywiście na zasadzie wzajemności), mianowicie hijar ze strony Bliskiego Wschodu-tutaj polska pomoc jest potrzebna i oczekiwana, zwłaszcza wobec przewidywań szlaku socjalemigrantów z tamtych rejonów przez Bułgarię, Rumunię, Ukrainę i wreszcie Polskę do Niemiec.

  Oczywiście nasuwa się sposób na odwdzięczenie się Niemcom za dobrodziejstwa otrzymywane od nich na przestrzeni dziejów poprzez spełnienie ich żądania z czasów przedwojennych, czyli pewien rodzaj "autostrady eksterytorialnej" przez terytorium Polski pozwalającej przejść arabskim uchodźcom niepokojonym z terenu Ukrainy na teren Niemiec. Niestety istnieje ryzyko wzmocnienia w ten sposób kalifatotwórczych tendencji na terenie Niemiec biologicznym budulcem-z drugiej strony Niemcy planują i realizują swoje cele na przestrzeni lat kilkudziesięciu i aż dziw bierze, że Niemcy doprowadziły do tego, co się teraz dzieje bez przewidywanych korzyści, które mają nadejść w przyszłości; możliwe, że celem jest odrodzenie narodu niemieckiego poprzez wroga na terenie kraju, a efekt jest łatwy do przewidzenia-anarchia zawsze prowadzi do tyranii.

  Czy możliwe jest nadejście nowej odmiany faszyzmu czy imperializmu ze strony Niemiec?

  Być może przywódcy państw Międzymorza dostrzegają i tę możliwość rozwoju obecnej sytuacji i dlatego pozwalają sobie na jednoznacznie pozytywne deklaracje w stronę czy to Polski czy to decyzji administracji państwowej w Polsce.

  Polska jest także atrakcyjna dla przedstawicieli narodów Europy Zachodniej, którzy w Polsce odnajdują to, czego nie ma już w ich macierzystej kulturze.
 
  To wszystko pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, jednak potrzeba jeszcze sporo pracy, by spełnić pokładane w Polsce nadzieje.

wtorek, 15 marca 2016

V kolumna polskości

  Czas wzrastającego znaczenia Polski na arenie międzynarodowej obfituje w wiele okazji do wzmocnienia pozycji Polski, ale także niesie ze sobą wiele wyzwań. Sytuacja w Europie pokazuje, że polskie umiłowanie tradycji zdaje się być częścią remedium na zagrożenia cywilizacyjne dla Europy. Polska kultura jest mocna i posiada twardy rdzeń, pomimo wielokrotnie podejmowanych wewnętrznie prób jej przekształcenia na lewicowo-liberalną modłę.

  Oddolna działalność świadomościowa przy wsparciu aparatu państwowego (ale i bez niego również) pozwoliłaby na patriotyczne myślenie u jednostek. Oczywiście warunkiem świadomości tożsamości jest potrzeba wewnętrzna-zewnętrzna sugestia będzie zawsze jedynie tak silna i długookresowa, jak długo będzie trwała jej obecność w rzeczywistości-dzisiejsi patrioci jutro w przypadku zmiany kierunku, w którym podąża środowisko staną się dla patriotyzmu przeciwwagą-bez wewnętrznej świadomości tożsamości wyrosłej w kulturze i jej akceptacji ludzie to jedynie puste butelki, które można wypełnić dowolną zawartością i oznaczyć każdą etykietą; butelka nie czuje dysonansu mając w sobie denaturat, a etykietę zdrowego soku. Jednostki budują kulturę i tożsamość mas, ale masa zawsze składa się z jednostek, które dzięki pracy nad sobą i rozwojowi stają się budowniczymi przyszłej tradycji-należy zadbać o jak największy odsetek w społeczeństwie ludzi wewnętrznie świadomych swej tożsamości, choć jest oczywiste, że nie będzie on pewnie nigdy wyższy niż kilkanaście procent.

  Spora część nieświadomego społeczeństwa potrafi budować swoje ubogie wyobrażenie tożsamości i patriotyzmu jedynie na nienawiści do innych, a więc w opozycji do czegoś, a świadomość tożsamości wynika przecież z pamięci, znajomości historii i szacunku do korzeni.
 
  Polska kultura obroni się i przetrwa wszystko to, co szykuje nam bieg dziejów. Jedyne, co może ją zniszczyć to jej zaprzepaszczenie poprzez zrównanie złodziejstwa, nienawiści, hipokryzji i braku zasad z patriotyzmem, o co walczyli tyle lat kontynuatorzy ideologii Gramsciego czy Kinseya, a co bez problemu mogą uczynić chuligani w patriotycznych koszulkach bez umiejętności myślenia potrafiący tylko przyjmować rozkazy od najbardziej zdegenerowanych moralnie; to jest prawdziwe zagrożenie dla polskości-jej zrównanie ze złem.

poniedziałek, 14 marca 2016

Nowy Złoty Wiek dla Polski

  Orientacja geopolityczna na kraje Europy Środkowej powinna stać się bezdyskusyjną częścią polskiej polityki zagranicznej. Jest to naturalny teren niegdysiejszej ekspansji polskiej kultury; przykładowo narodowość ukraińska kształtowała się przecież w opozycji do niej wykorzystując jednocześnie mechanizmy przez nią wypracowane. Zwykły chłop chciał jedynie rezać Lachów, ale przywódcy buntów i ideologowie wykształceni w sferze kultury polskiej prowadzili myśli torami przez nią ustawionymi-zwłaszcza podejmując próby zwalczania jej wpływów w głowach swych rodaków.

  Polska jako naturalny lider Europy Środkowo-Wschodniej nie może pozwolić sobie na słabość-niewygodne sojusze są częścią polityki, która jest kapryśna i wyzuwa z zasad słabsze jednostki, jednak rdzeń w postaci kultury (czyli nieustannie formowanych w toku dziejów pamięci, tożsamości oraz świadomości korzeni) pozwala, ale i zobowiązuje do działania w granicach pewnych kulturowych norm-nie można ustępować kłamstwu bądź zaprzedawać cząstkę kulturowej spuścizny za cenę doraźnych korzyści politycznych.

  Historia pokazuje, że Polska zawsze kierowała swoje oczy na zachód, ale kroczyła na wschód, stąd naturalny rywal w postaci Rosji. Polacy nieśli na wschód nie tylko ogień i miecz (zresztą przeważnie jako odpowiedź na atak bądź działanie prewencyjne), ale i kulturę właśnie. To, że polska kultura niosąca wolność i tolerancję była odbierana jako zagrożenie jest efektem różnic cywilizacyjnych.

  Teraźniejsza sytuacja społeczno-polityczna skłania do wniosków, że nadchodzi dla Polski nowy Złoty Wiek. Sypiąca się w gruzy Federacja Rosyjska na wschodzie i zdegenerowany moralnie zachód Europy borykający się z konsekwencjami kolonializmu i błędnie prowadzonej polityki po dekolonizacji w latach sześćdziesiątych maskujący się kilkumilimetrowym makijażem na twarzy zniszczonej rozwiązłością i nałogami dziwki daje nadzieję na odrodzenie wielkiej Polski, której kultura promieniuje wokół. Mądre rządy i świadomość tożsamości i kultury przyniosą pokój i rozwój nie tylko Polsce, ale i każdemu narodowi Międzymorza.

  Wiadomo od dawna, że zewnętrzny wróg jednoczy wewnętrznie społeczeństwo (oczywiście tyczy się to również nas, jednak efektem skrajnego indywidualizmu Polaków jest wielość niezależnych "najlepszych" dróg prowadzących do zażegnania zagrożenia). Obecnie Polacy w krajach zachodniej Europy coraz rzadziej postrzegani są jako tani robotnicy, a coraz częściej jako sojusznicy w walce z inwazją cywilizacji muzułmańskiej. Oczywiście polscy obywatele są tam też w czołówce obcokrajowców w więzieniach czy kobiet poddających się zabiegowi aborcji; ale również pod względem dzietności-to ogromne wyzwanie by te proporcje były inne-kultura i moralność nie mogą być pustym słowem, eliminacja zwyczajów pozwalających na złodziejstwo i oszustwa zaowocuje również mniejszą liczbą pensjonariuszy więzień na zachodzie, a większą wśród działaczy społecznych i polskich przedstawicieli wśród struktur samorządowych-świadomość tego Polak powinien wywozić ze sobą wszędzie, gdzie się udaje-obywatela państwa polskiego to oczywiście nie obchodzi, narodowość to jedynie rubryka w dokumencie.

  Nadchodzący dla Polski nowy Złoty Wiek jest nieunikniony, najważniejsze by Polacy sprostali przeznaczeniu.

wtorek, 19 stycznia 2016

Polski problem w Parlamencie Europejskim-im gorzej, tym lepiej

   Dzisiaj w Brukseli odbędzie się dysputa nad zasadnością demokracji w Polsce. Jak widać polska demokracja jest zagrożona i bratnie rządy zjednoczone w europejskiej unii światopoglądu i interesu niemieckiego muszą koniecznie ten problem rozwikłać i skierować wykolejony naród, który procedurę demokratyczną większości głosów wykorzystał do wprowadzenia pisowskiej tyranii, na właściwe tory pluralizmu i politycznej poprawności.
   Przy braku sympatii do PiS-u i jego propozycji na urządzanie państwa trudno zagubić obiektywną perspektywę i nie czuć do pisowskich polityków sympatii w zalewie medialnej breji i "oddolnych " inicjatyw opozycji. Walka o władzę i pyszności, które można dzięki niej spożywać trwa nieustannie. Zarzuty PO wobec PiS-u, jakoby partyjni pisowcy rzucili się na stołki i przejęli sporą część państwowych wakatów jest prawdziwy, to rozumie się samo przez się, mało tego nawet potworzono nowe etaty-dokładnie w ten sam sposób zachowała się Platforma przejmując władzę w 2007 roku, a przed nią i po niej każda partia czy stronnictwo chcące realizować swój program w każdym systemie od początku istnienia państwowości i samej polityki.
   Najważniejsze jest w dzisiejszej dyskusji Brukseli nie to, że chce się Polskę kajać, ale to że w tej sytuacji jest ona w osobach jej przedstawicieli (to jest PiS i prawicowa opozycja) postawiona jako lider oporu w Europie. Nie ma się co za bardzo oburzać, że dyrektor wzywa niepokornego ucznia na dywanik-jest on i tak łagodny w swym buncie-są w Polsce i tacy, którzy w szkole są nieobecni, ale nie dlatego, że za głupi, ale zbyt mądrzy na unijne brednie wstawiane uczniakom.
   Niestety większość jest tak oddzielona od rzeczywistości, że wierzy w globalne ocieplanie spowodowane przez cywilizację człowieka i zasadność handlu emisją dwutlenku węgla (to jak handlować torbami z powietrzem czy dziurkami w durszlaku) i to, co jest w telewizji, radiu i gazetach za faktograficzny opis bieżących zdarzeń.
   Najważniejsze, że Polska jako kraj i kultura staje się atrakcyjna dla umysłów niezależnych i wysokiej jakości. Polska kultura po tysiącletniej ponad historii głównie importu obcych idei (oczywiście z wyjątkami, jednak proporcjonalnie niewieloma) i adaptacji ich na swojskim terenie jest na progu doniosłych wydarzeń i eksportu kultury, która-jeśli tylko się na to pozwoli-z jej niszowych części kultury wytworzonych w dogłębnie polskiej mentalności będzie promieniować na kulturę masową czy tez pojmowaną ogólnie, a w konsekwencji, jako czynnik tworzący mentalność narodu stanie się ekspansywna, co leży w polskim interesie, niezależnie kto akurat administruje aparatem państwowym.
  Sporo zależy od zachowania polskich reprezentantów w PE, jednak cokolwiek by się nie działo podczas dzisiejszych obrad w Brukseli będzie to z korzyścią dla Polski, a im bardziej Polskę tam zgnoją, ty, lepiej dla naszej przyszłości.

środa, 14 października 2015

wybory 25.10.2015 r.

  Tegoroczne wybory parlamentarne mogą okazać się przełomowymi i wprowadzić pierwszą od wielu lat sporą reprezentację prawicy. Dotychczasowe lewicowe rządy, nawet te o charakterze propolskim (choć najczęściej jedynie w sferze deklaratywnej bądź uzależniające interes narodowy od czynników zewnętrznych) doprowadziły do gospodarczej zapaści, eksodusu milionów Polaków i biurokratycznego rozbuchania aparatu administracyjno-urzędniczego. Nie tylko formowane rządy obierały socjalistyczny kierunek, słusznie dostrzegając w wyborcach idiotów łasych na obietnice i populistyczne zagrywki. Cały parlament każdej kadencji od lewa do prawa był najczęściej lewicowy z kilkoma wyjątkami i nieznaczną liczbą posłów. Być może teraz-w dobie przemian- uda się wykorzystać szansę reorientacji społeczeństwa na klasyczną prawą stronę, choć oczywiście ogromna większość dzisiejszych wyborców prawicy to niegdysiejsi wyborcy przeciwnej strony części politycznej- nieświadomi i kreowani przez środowisko i media są tylko nieco mniej szkodliwi niż pożyteczni idioci na lewicy, jednak ta reorientacja rodzi oczywiście nadzieję na poprawę stanu świadomości społecznej, bo tradycyjnie na prawicy każdy człowiek czuje presję rozwoju intelektualnego, a nie zamknięcia się w sobie i uwstecznienia, co jest charakterystyczne dla masowego postrzegania obywatela przez lewicę.

  Sejm kadencji, która jest już za nami był w 99% zorientowany lewicowo. Tylko kilku posłów pokazało swoimi czynami dbałość o dobro Polski i interes narodowy, reszta jest do wymiany-oczywiście nie będzie łatwo się ich pozbyć, bo spora część społeczeństwa, nawet jeśli wyjrzy czasem zza telewizora nie patrząc co zrobić, żeby ktoś coś dał to tkwi w nieświadomości przyjmując za prawdę kłamstwa i pogrążając się w semantycznym chaosie, który gubi zjednoczenie patriotów.

  Taka własnie jest podstawowa różnica między prawicą i lewicą: prawica dąży do przywrócenia wolności-a co za tym idzie, również odpowiedzialności-a lewica do narzucenia masie jednolitego monolitu-nawet w wydaniu narodowym lub religijnym-którego nie da się zrealizować, dopóki istnieją ludzie potrafiący myśleć.

wtorek, 13 października 2015

o religii w szkole

  Obecność religii na liście przedmiotów szkolnych jest błędem.

  O ile w 1950 roku za cenę potępienia na papierze podziemia niepodległościowego kardynał Wyszyński zagwarantował powszechne nauczanie religii w państwowych szkołach oraz istnienie KUL-u to w tamtym czasie miało to sens jako wprowadzenie alternatywnego do komunistycznego sposobu postrzegania rzeczywistości w życiu społecznym. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedna z bardziej istotnych przyczyn późniejszych masowych wystąpień Polaków przeciwko dyktaturze mających swój finał we wprowadzeniu stanu wojennego. Wyszyński zrobił to wbrew zaleceniom Watykanu dotyczącym działalności Kościoła na terenach państw komunistycznych. Podpisane porozumienie paradoksalnie było oznaką głębokiego patriotyzmu kardynała, a także wnikliwej analizy sytuacji powojennej w Polsce i spojrzenia w przyszłość kraju. Dzięki temu udało się uniemożliwić wyrugowanie katolicyzmu z przestrzeni publicznej i silne związanie go z polskością.

  Ten czas minął.

  Teraz, gdy Kościół odchodzi coraz dalej od swych fundamentów i produkuje wyznawców bez świadomości należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej nauczanie w gestii kurii i każdej parafii z osobna. Jedynie wtedy uda się wychować chrześcijan miłujących chrystusowe prawdy, bo tylko ci, którzy tego chcą i pragną mogą z należytym szacunkiem przyjąć nauczanie. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Każdy wie, jak wygląda nauczanie religii w szkole-to profanacja i zmarnowany czas. Nauka religii w parafialnym kościele wyeliminuje tych, dla których wiara jest żartem i w tym samym czasie będą mogli robić coś innego-na zajęcia uczęszczać będą ci, dla których są to sprawy ważne i ciekawe, a nie nudny przedmiot w szkole. Oczywiście dzięki temu przy każdym kościele wytworzy się prężna grupa aktywnych katolików, którzy swoim życiem będą dawać przykład, w przeciwieństwie do teraźniejszej sytuacji, kiedy jest w naszym kraju niemal 100 % chrześcijan, ale w życiu i na ulicach nie widać nawet setnej tego części.

  By dzisiaj zachować chrześcijański charakter kultury polskiej należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej naukę w rękach polskiego Kościoła. Pozwoli to pozbyć się politycznych hipokrytów wycierających sobie Bogiem i wiarą pyski, byleby dostać się do żłoba, a wiara z kolei będzie w ludziach świadoma i głęboka, a nie jak dziś tylko bluźnierstwem.

  Nie rzuca się pereł przed wieprze.