Dzisiaj w Brukseli odbędzie się dysputa nad zasadnością demokracji w Polsce. Jak widać polska demokracja jest zagrożona i bratnie rządy zjednoczone w europejskiej unii światopoglądu i interesu niemieckiego muszą koniecznie ten problem rozwikłać i skierować wykolejony naród, który procedurę demokratyczną większości głosów wykorzystał do wprowadzenia pisowskiej tyranii, na właściwe tory pluralizmu i politycznej poprawności.
Przy braku sympatii do PiS-u i jego propozycji na urządzanie państwa trudno zagubić obiektywną perspektywę i nie czuć do pisowskich polityków sympatii w zalewie medialnej breji i "oddolnych " inicjatyw opozycji. Walka o władzę i pyszności, które można dzięki niej spożywać trwa nieustannie. Zarzuty PO wobec PiS-u, jakoby partyjni pisowcy rzucili się na stołki i przejęli sporą część państwowych wakatów jest prawdziwy, to rozumie się samo przez się, mało tego nawet potworzono nowe etaty-dokładnie w ten sam sposób zachowała się Platforma przejmując władzę w 2007 roku, a przed nią i po niej każda partia czy stronnictwo chcące realizować swój program w każdym systemie od początku istnienia państwowości i samej polityki.
Najważniejsze jest w dzisiejszej dyskusji Brukseli nie to, że chce się Polskę kajać, ale to że w tej sytuacji jest ona w osobach jej przedstawicieli (to jest PiS i prawicowa opozycja) postawiona jako lider oporu w Europie. Nie ma się co za bardzo oburzać, że dyrektor wzywa niepokornego ucznia na dywanik-jest on i tak łagodny w swym buncie-są w Polsce i tacy, którzy w szkole są nieobecni, ale nie dlatego, że za głupi, ale zbyt mądrzy na unijne brednie wstawiane uczniakom.
Niestety większość jest tak oddzielona od rzeczywistości, że wierzy w globalne ocieplanie spowodowane przez cywilizację człowieka i zasadność handlu emisją dwutlenku węgla (to jak handlować torbami z powietrzem czy dziurkami w durszlaku) i to, co jest w telewizji, radiu i gazetach za faktograficzny opis bieżących zdarzeń.
Najważniejsze, że Polska jako kraj i kultura staje się atrakcyjna dla umysłów niezależnych i wysokiej jakości. Polska kultura po tysiącletniej ponad historii głównie importu obcych idei (oczywiście z wyjątkami, jednak proporcjonalnie niewieloma) i adaptacji ich na swojskim terenie jest na progu doniosłych wydarzeń i eksportu kultury, która-jeśli tylko się na to pozwoli-z jej niszowych części kultury wytworzonych w dogłębnie polskiej mentalności będzie promieniować na kulturę masową czy tez pojmowaną ogólnie, a w konsekwencji, jako czynnik tworzący mentalność narodu stanie się ekspansywna, co leży w polskim interesie, niezależnie kto akurat administruje aparatem państwowym.
Sporo zależy od zachowania polskich reprezentantów w PE, jednak cokolwiek by się nie działo podczas dzisiejszych obrad w Brukseli będzie to z korzyścią dla Polski, a im bardziej Polskę tam zgnoją, ty, lepiej dla naszej przyszłości.
„Nikt nie jest tak beznadziejnie zniewolony jak ktoś, kto błędnie wierzy, że jest wolny” J. W. von Goethe 1749-1832 "Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą." Mahatma Gandhi „Można przypuścić, że wszyscy ludzie mają świadomość, lecz na ogół nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.” Stanisław Lem
wtorek, 19 stycznia 2016
środa, 14 października 2015
wybory 25.10.2015 r.
Tegoroczne wybory parlamentarne mogą okazać się przełomowymi i wprowadzić pierwszą od wielu lat sporą reprezentację prawicy. Dotychczasowe lewicowe rządy, nawet te o charakterze propolskim (choć najczęściej jedynie w sferze deklaratywnej bądź uzależniające interes narodowy od czynników zewnętrznych) doprowadziły do gospodarczej zapaści, eksodusu milionów Polaków i biurokratycznego rozbuchania aparatu administracyjno-urzędniczego. Nie tylko formowane rządy obierały socjalistyczny kierunek, słusznie dostrzegając w wyborcach idiotów łasych na obietnice i populistyczne zagrywki. Cały parlament każdej kadencji od lewa do prawa był najczęściej lewicowy z kilkoma wyjątkami i nieznaczną liczbą posłów. Być może teraz-w dobie przemian- uda się wykorzystać szansę reorientacji społeczeństwa na klasyczną prawą stronę, choć oczywiście ogromna większość dzisiejszych wyborców prawicy to niegdysiejsi wyborcy przeciwnej strony części politycznej- nieświadomi i kreowani przez środowisko i media są tylko nieco mniej szkodliwi niż pożyteczni idioci na lewicy, jednak ta reorientacja rodzi oczywiście nadzieję na poprawę stanu świadomości społecznej, bo tradycyjnie na prawicy każdy człowiek czuje presję rozwoju intelektualnego, a nie zamknięcia się w sobie i uwstecznienia, co jest charakterystyczne dla masowego postrzegania obywatela przez lewicę.
Sejm kadencji, która jest już za nami był w 99% zorientowany lewicowo. Tylko kilku posłów pokazało swoimi czynami dbałość o dobro Polski i interes narodowy, reszta jest do wymiany-oczywiście nie będzie łatwo się ich pozbyć, bo spora część społeczeństwa, nawet jeśli wyjrzy czasem zza telewizora nie patrząc co zrobić, żeby ktoś coś dał to tkwi w nieświadomości przyjmując za prawdę kłamstwa i pogrążając się w semantycznym chaosie, który gubi zjednoczenie patriotów.
Taka własnie jest podstawowa różnica między prawicą i lewicą: prawica dąży do przywrócenia wolności-a co za tym idzie, również odpowiedzialności-a lewica do narzucenia masie jednolitego monolitu-nawet w wydaniu narodowym lub religijnym-którego nie da się zrealizować, dopóki istnieją ludzie potrafiący myśleć.
Sejm kadencji, która jest już za nami był w 99% zorientowany lewicowo. Tylko kilku posłów pokazało swoimi czynami dbałość o dobro Polski i interes narodowy, reszta jest do wymiany-oczywiście nie będzie łatwo się ich pozbyć, bo spora część społeczeństwa, nawet jeśli wyjrzy czasem zza telewizora nie patrząc co zrobić, żeby ktoś coś dał to tkwi w nieświadomości przyjmując za prawdę kłamstwa i pogrążając się w semantycznym chaosie, który gubi zjednoczenie patriotów.
Taka własnie jest podstawowa różnica między prawicą i lewicą: prawica dąży do przywrócenia wolności-a co za tym idzie, również odpowiedzialności-a lewica do narzucenia masie jednolitego monolitu-nawet w wydaniu narodowym lub religijnym-którego nie da się zrealizować, dopóki istnieją ludzie potrafiący myśleć.
wtorek, 13 października 2015
o religii w szkole
Obecność religii na liście przedmiotów szkolnych jest błędem.
O ile w 1950 roku za cenę potępienia na papierze podziemia niepodległościowego kardynał Wyszyński zagwarantował powszechne nauczanie religii w państwowych szkołach oraz istnienie KUL-u to w tamtym czasie miało to sens jako wprowadzenie alternatywnego do komunistycznego sposobu postrzegania rzeczywistości w życiu społecznym. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedna z bardziej istotnych przyczyn późniejszych masowych wystąpień Polaków przeciwko dyktaturze mających swój finał we wprowadzeniu stanu wojennego. Wyszyński zrobił to wbrew zaleceniom Watykanu dotyczącym działalności Kościoła na terenach państw komunistycznych. Podpisane porozumienie paradoksalnie było oznaką głębokiego patriotyzmu kardynała, a także wnikliwej analizy sytuacji powojennej w Polsce i spojrzenia w przyszłość kraju. Dzięki temu udało się uniemożliwić wyrugowanie katolicyzmu z przestrzeni publicznej i silne związanie go z polskością.
Ten czas minął.
Teraz, gdy Kościół odchodzi coraz dalej od swych fundamentów i produkuje wyznawców bez świadomości należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej nauczanie w gestii kurii i każdej parafii z osobna. Jedynie wtedy uda się wychować chrześcijan miłujących chrystusowe prawdy, bo tylko ci, którzy tego chcą i pragną mogą z należytym szacunkiem przyjąć nauczanie. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Każdy wie, jak wygląda nauczanie religii w szkole-to profanacja i zmarnowany czas. Nauka religii w parafialnym kościele wyeliminuje tych, dla których wiara jest żartem i w tym samym czasie będą mogli robić coś innego-na zajęcia uczęszczać będą ci, dla których są to sprawy ważne i ciekawe, a nie nudny przedmiot w szkole. Oczywiście dzięki temu przy każdym kościele wytworzy się prężna grupa aktywnych katolików, którzy swoim życiem będą dawać przykład, w przeciwieństwie do teraźniejszej sytuacji, kiedy jest w naszym kraju niemal 100 % chrześcijan, ale w życiu i na ulicach nie widać nawet setnej tego części.
By dzisiaj zachować chrześcijański charakter kultury polskiej należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej naukę w rękach polskiego Kościoła. Pozwoli to pozbyć się politycznych hipokrytów wycierających sobie Bogiem i wiarą pyski, byleby dostać się do żłoba, a wiara z kolei będzie w ludziach świadoma i głęboka, a nie jak dziś tylko bluźnierstwem.
Nie rzuca się pereł przed wieprze.
O ile w 1950 roku za cenę potępienia na papierze podziemia niepodległościowego kardynał Wyszyński zagwarantował powszechne nauczanie religii w państwowych szkołach oraz istnienie KUL-u to w tamtym czasie miało to sens jako wprowadzenie alternatywnego do komunistycznego sposobu postrzegania rzeczywistości w życiu społecznym. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedna z bardziej istotnych przyczyn późniejszych masowych wystąpień Polaków przeciwko dyktaturze mających swój finał we wprowadzeniu stanu wojennego. Wyszyński zrobił to wbrew zaleceniom Watykanu dotyczącym działalności Kościoła na terenach państw komunistycznych. Podpisane porozumienie paradoksalnie było oznaką głębokiego patriotyzmu kardynała, a także wnikliwej analizy sytuacji powojennej w Polsce i spojrzenia w przyszłość kraju. Dzięki temu udało się uniemożliwić wyrugowanie katolicyzmu z przestrzeni publicznej i silne związanie go z polskością.
Ten czas minął.
Teraz, gdy Kościół odchodzi coraz dalej od swych fundamentów i produkuje wyznawców bez świadomości należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej nauczanie w gestii kurii i każdej parafii z osobna. Jedynie wtedy uda się wychować chrześcijan miłujących chrystusowe prawdy, bo tylko ci, którzy tego chcą i pragną mogą z należytym szacunkiem przyjąć nauczanie. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Każdy wie, jak wygląda nauczanie religii w szkole-to profanacja i zmarnowany czas. Nauka religii w parafialnym kościele wyeliminuje tych, dla których wiara jest żartem i w tym samym czasie będą mogli robić coś innego-na zajęcia uczęszczać będą ci, dla których są to sprawy ważne i ciekawe, a nie nudny przedmiot w szkole. Oczywiście dzięki temu przy każdym kościele wytworzy się prężna grupa aktywnych katolików, którzy swoim życiem będą dawać przykład, w przeciwieństwie do teraźniejszej sytuacji, kiedy jest w naszym kraju niemal 100 % chrześcijan, ale w życiu i na ulicach nie widać nawet setnej tego części.
By dzisiaj zachować chrześcijański charakter kultury polskiej należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej naukę w rękach polskiego Kościoła. Pozwoli to pozbyć się politycznych hipokrytów wycierających sobie Bogiem i wiarą pyski, byleby dostać się do żłoba, a wiara z kolei będzie w ludziach świadoma i głęboka, a nie jak dziś tylko bluźnierstwem.
Nie rzuca się pereł przed wieprze.
sobota, 4 lipca 2015
o schematach i niewoli (18 czerwca 2013)
Patriotyzm jest schematem. wartości to schematy. tradycja to również schemat. Skąd więc w ludziach pragnących wolności tyle pozornie ograniczających schematów? Prawdą jest, że człowiek wolny sam narzuca sobie pewne szablony, wedle których postępuje. Sam wybiera skodyfikowany przekaz, którego jest materialnym wcieleniem i który sobą oraz swymi czynami propaguje. Człowiek dążący do wolności odnajdzie ją właśnie w schematach, które akceptuje. W mediach głównego nurtu patriotyzm jest zrównywany z faszyzmem, co w Polsce nabiera szczególnego wydźwięku, bo jak ktoś, kto kultywuje pamięć o ludziach poświęcających życie w walce ze zbrodniczą ideologią może być przez swoje umiłowanie do ziemskiej ojczyzny oficjalnie postawiony w jednym rzędzie z okrutnymi mordercami??? Człowiek z biało-czerwoną flagą poprzez znak równości stawianym przez wiadome media z faszyzmem-czyli aborcjami, eugeniką i ludobójstwem na ogromną skalę jest zagrożeniem dla społeczeństwa oraz idealną-choć sztucznie wykreowaną-przeciwwagą dla normalnego systemu, jakim jest postkomunistyczna demokracja. Oswaja się poprzez tego rodzaju kontrast jeszcze bardziej zbrodniczą ideologię stalinizmu, dając sygnał, że teraz jest inaczej.
Zmieniły się oczywiście tylko metody.
Niewygodne osoby popełniają samobójstwa trzema strzałami w głowę, topiąc się podczas łowienia ryb lub umierają nie wiadomo czemu w stojących samochodach. zaiste przerażający to świat-ten z tvn-u jest lepszy, bardziej kolorowy i przyjemniejszy. Dobrze jest też poczytać wyborczą, żeby wiedzieć, jak jest naprawdę: wszędzie faszyści (ale już nie naziści, bo socjalizm nie jest taki zły), wszędzie opętany wiarą i nienawiścią do władzy naród, a przecież władza tak bardzo się stara i dla narodu poświęca.
Dobrze, że jest wyborcza, bo dzięki niej wiem, że jakiekolwiek zagadnienie poruszy to z pewnością nie jest tak, jak jest tam to coś opisane. A najczęściej jest po prostu na odwrót.
Dlatego by być w wolnym w schematach, ktore na siebie nakładamy, należy być pierwej świadomym. Po pierwsze świadomym, że w przypadku patriotyzmu-nasza Ojczyzna nie z tego jest świata, to jedynie nasz ziemski dom, ziemska ojczyzna, ale jeśli dom to urządzam go tak, jak chcę. Po drugie świadomym-mechanizmów społecznych, które warunkują życie i świadomym działań tych, którzy pod pozorem wolności sprzedają czystą niewolę. Tak, jak po '89, gdy zamieniono nam klatkę na większą, ale od 2004 pręty znów systematycznie się zaciskają. Najgorsze jest to, że sami na to pozwalamy oddając wolność i ideały kawałek po kawałku.
Jak to jest, że naród którego reprezentanci przelewali krew w każdym zakątku świata walcząc o czyjąś wolność u siebie nie potrafi się porządnie zbuntować?
Lata komunizmu opłacały się: wytępiono patriotów, wyhodowano konformistów.
Tak to jest: łatwiej wyzwalać narody zniewolone niż wyzwolić się z zakłamania w sobie. jesteśmy dla siebie okrutni tą biernością. Podstawowa dewiza każdego Polaka to: jakoś to będzie.
Oj, chyba znowu nie...
tekst ukazał się 18 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
Zmieniły się oczywiście tylko metody.
Niewygodne osoby popełniają samobójstwa trzema strzałami w głowę, topiąc się podczas łowienia ryb lub umierają nie wiadomo czemu w stojących samochodach. zaiste przerażający to świat-ten z tvn-u jest lepszy, bardziej kolorowy i przyjemniejszy. Dobrze jest też poczytać wyborczą, żeby wiedzieć, jak jest naprawdę: wszędzie faszyści (ale już nie naziści, bo socjalizm nie jest taki zły), wszędzie opętany wiarą i nienawiścią do władzy naród, a przecież władza tak bardzo się stara i dla narodu poświęca.
Dobrze, że jest wyborcza, bo dzięki niej wiem, że jakiekolwiek zagadnienie poruszy to z pewnością nie jest tak, jak jest tam to coś opisane. A najczęściej jest po prostu na odwrót.
Dlatego by być w wolnym w schematach, ktore na siebie nakładamy, należy być pierwej świadomym. Po pierwsze świadomym, że w przypadku patriotyzmu-nasza Ojczyzna nie z tego jest świata, to jedynie nasz ziemski dom, ziemska ojczyzna, ale jeśli dom to urządzam go tak, jak chcę. Po drugie świadomym-mechanizmów społecznych, które warunkują życie i świadomym działań tych, którzy pod pozorem wolności sprzedają czystą niewolę. Tak, jak po '89, gdy zamieniono nam klatkę na większą, ale od 2004 pręty znów systematycznie się zaciskają. Najgorsze jest to, że sami na to pozwalamy oddając wolność i ideały kawałek po kawałku.
Jak to jest, że naród którego reprezentanci przelewali krew w każdym zakątku świata walcząc o czyjąś wolność u siebie nie potrafi się porządnie zbuntować?
Lata komunizmu opłacały się: wytępiono patriotów, wyhodowano konformistów.
Tak to jest: łatwiej wyzwalać narody zniewolone niż wyzwolić się z zakłamania w sobie. jesteśmy dla siebie okrutni tą biernością. Podstawowa dewiza każdego Polaka to: jakoś to będzie.
Oj, chyba znowu nie...
tekst ukazał się 18 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
o strachu Tuska przed gniewem narodu i utratą władzy ( 24 czerwca 2013)
Są oczywiste przesłanki, dzięki którym dostrzec można, w którą stronę zmierza polityka rządu. Po pierwsze to wypełnianie odgórnego, globalnego projektu inżynierii społecznej, widać to w mediach, w posunięciach koalicji, ale również-o wiele bardziej namacalnie-na ulicach w postaci efektów powyższych działań. Po drugie, bardziej lokalnie-po zachowaniach premiera. Aktualnie ta osoba sra pod siebie ze strachu. Wie, jak wiele zła uczynili obywatelom i widzi, jak mocno kraj zaczyna się wściekać. Czara goryczy coraz szybciej się wypełnia i czas kropli, która ją przeleje zbliża się nieubłaganie. Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli utraci władzę zostanie surowo rozliczony, stąd coraz bardziej naznaczone hipokryzją (co zresztą i tak niezbyt dziwi) decyzje oraz układy, rozmowy, roszady i partyjne przetasowania. Stąd na następne lata szykuje się w pierwszym rzucie skompromitowanie PiS-u poprzez pozwolenie im na trochę władzy i będzie powtórka z lat 2005-2007 w mediach, tylko już bardziej przemyślana i nastawiona na całkowite zniszczenie opozycji w głowach wyborców PiS-u (o ile samemu PiS-owi nie uda się to wcześniej). Jeśli chodzi o opozycję mniejszego kalibru oraz wszelkie przejawy buntu i niezgody to najbardziej prawdopodobnym wydaje się scenariusz dyktatury zaowalowanej w demokratyczne mechanizmy. Coraz więcej kamer na ulicach, coraz więcej etatów w prewencji, rozbudowa aparatu urzędniczego i biurokracji (część obywateli na państwowym żłobie-brak buntu), kontrola skarbowa, podatkowa, dochodów, miejsc pracy-kontrola w każdym możliwym aspekcie, coraz większa i większa. To wszystko wynika z obaw Tuska przed sprawiedliwym gniewem Polaków, a im dłużej będzie premierował, tym bardziej gniew będzie narastał.
To wszystko wynika po prostu ze strachu, Tusk zapętli się w spirali coraz dziwniejszych aliansów, domysłów. Będzie urabiał opinię publiczną, a jeśli się nie zbuntujemy jak najszybciej to zrealizuje się wariant białoruski, niczym samospełniające się proroctwo.
tekst ukazał się 24 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
To wszystko wynika po prostu ze strachu, Tusk zapętli się w spirali coraz dziwniejszych aliansów, domysłów. Będzie urabiał opinię publiczną, a jeśli się nie zbuntujemy jak najszybciej to zrealizuje się wariant białoruski, niczym samospełniające się proroctwo.
tekst ukazał się 24 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
wtorek, 30 czerwca 2015
opodatkowanie hipermarketów a ochrona polskiego kapitału
Są propozycje opodatkowania sieci hipermarketów z zagranicznym kapitałem działających na terenie Polski. Ulgi podatkowe zachęcają zagraniczne korporacje do inwestycji w Polsce pobudzając gospodarkę i zwiększając poziom zatrudnienia w regionie. Pozbawienie sieci handlowych preferencyjnych warunków podatkowych mogłoby spowodować zmniejszenie poziomu inwestycji, a co za tym idzie-również zatrudnienia. Jednak kapitał pozostaje w rękach zarządów korporacji, a nie polskich obywateli.
Z kolei polscy przedsiębiorcy płacą normalny podatek i składki (na szczęście Państwo w swej niezmierzonej dobroci pozwala im przez pierwszy rok działalności na niepełny ZUS), pozbawieni preferencyjnych warunków tracą pieniądze na powyższe miast rozwijać firmy, zatrudniać pracowników i powiększać polski kapitał.
Pojawia się pytanie-dlaczego nie zwolnić z podatku Polaków, a zagraniczny kapitał opodatkować? Czyżby Polacy nie mogli zbudować prężnie działających sieci handlowych z toarami polskiej produkcji (również oczywiście nieopodatkowanej)? Czy zgodny z polską racją stanu jest wywóz kapitału i praca w ojczyźnie na stanowiskach wykonawczych w zagranicznych firmach? Dlaczego wyposażenie armii, administracji, mediów publicznych to w przeważającej większości sprzęt niepolskiej produkcji?
Ryba psuje się od głowy i nadzorczy pseudorząd nad Polską to pasożyt działający niczym rak, a nie jak zarząd korporacji podejmujący decyzje generujące zyski. Obywatele to tkanka do pożarcia, a nie udziałowcy swoją pracą i kapitałem wspomagający rozwój kraju i czerpiący z tego zyski. Jako obywatele polscy powinniśmy mieć w naszej ojczyźnie pozycję uprzywilejowaną, zwłaszcza finansowo; wszak nic się nie stanie, jeśli obce kapitałowo inwestycje wyemigrują z Polski- rynek wypełni tę niszę polskimi rękoma z korzyścią dla Polski.
Wszystko jest proste, należy jedynie przeciąć i usunąć biurokratyczny węzęł gordyjski i zdławić systemową hydrę- ale nie mieczem, bo odrastające głowy zeżrą nas wszystkich i w końcu siebie również, pozbawiając nas przy tym granic geopolitycznych, tylko walić obuchem, by ogłuszyć i uczynić tak potulną, żeby mogła nas bronić na każde nasze skinienie.
Z kolei polscy przedsiębiorcy płacą normalny podatek i składki (na szczęście Państwo w swej niezmierzonej dobroci pozwala im przez pierwszy rok działalności na niepełny ZUS), pozbawieni preferencyjnych warunków tracą pieniądze na powyższe miast rozwijać firmy, zatrudniać pracowników i powiększać polski kapitał.
Pojawia się pytanie-dlaczego nie zwolnić z podatku Polaków, a zagraniczny kapitał opodatkować? Czyżby Polacy nie mogli zbudować prężnie działających sieci handlowych z toarami polskiej produkcji (również oczywiście nieopodatkowanej)? Czy zgodny z polską racją stanu jest wywóz kapitału i praca w ojczyźnie na stanowiskach wykonawczych w zagranicznych firmach? Dlaczego wyposażenie armii, administracji, mediów publicznych to w przeważającej większości sprzęt niepolskiej produkcji?
Ryba psuje się od głowy i nadzorczy pseudorząd nad Polską to pasożyt działający niczym rak, a nie jak zarząd korporacji podejmujący decyzje generujące zyski. Obywatele to tkanka do pożarcia, a nie udziałowcy swoją pracą i kapitałem wspomagający rozwój kraju i czerpiący z tego zyski. Jako obywatele polscy powinniśmy mieć w naszej ojczyźnie pozycję uprzywilejowaną, zwłaszcza finansowo; wszak nic się nie stanie, jeśli obce kapitałowo inwestycje wyemigrują z Polski- rynek wypełni tę niszę polskimi rękoma z korzyścią dla Polski.
Wszystko jest proste, należy jedynie przeciąć i usunąć biurokratyczny węzęł gordyjski i zdławić systemową hydrę- ale nie mieczem, bo odrastające głowy zeżrą nas wszystkich i w końcu siebie również, pozbawiając nas przy tym granic geopolitycznych, tylko walić obuchem, by ogłuszyć i uczynić tak potulną, żeby mogła nas bronić na każde nasze skinienie.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
kolejne pomysły z parlamentu-kiełbasa wyborcza pełna ekstrementów
Zapowiedź namaszczonej na premiera Beaty Szydło odnośnie wzrostu podatku dla osób, których dochód przekracza 300 000 zł do poziomu 39% to element walki o elektorat roszczeniowy stanowiący wszędzie większość społeczeństwa. Znamienne, że PiS i SLD walczą o tych samych wyborców. 25 lat "wolności" skutecznie zaimplantowało w światopoglądzie Polaków postrzeganie kosmetycznych różnic dzielących uczestników Okrągłego Stołu i popijaw w Magdalence zacierając jednocześnie ich wspólny rdzeń mentalny.
Niesamowity pomysł pani Beaty chcącej pomóc najbiedniejszym Polakom na pewno bardziej wspomoże biedne państwa zwane rajami podatkowymi, a najbiedniejszy Polak może nawet zostanie zwolniony przez chciwego kapitalistę i będzie mógł złożyć swój autograf w Urzędzie Pracy oraz pobrać zasiłek, za który zapłacą pracujący Polacy, którzy mają dochody dużo niższe niż trzy bańki na rękę.
Wyborne!
Niesamowity pomysł pani Beaty chcącej pomóc najbiedniejszym Polakom na pewno bardziej wspomoże biedne państwa zwane rajami podatkowymi, a najbiedniejszy Polak może nawet zostanie zwolniony przez chciwego kapitalistę i będzie mógł złożyć swój autograf w Urzędzie Pracy oraz pobrać zasiłek, za który zapłacą pracujący Polacy, którzy mają dochody dużo niższe niż trzy bańki na rękę.
Wyborne!
Subskrybuj:
Posty (Atom)