Obecna sytuacja w Europie i na Bliskim Wschodzie z tłem w postaci tego, co dzieje się pomiędzy USA, Rosją, Chinami i wzrastającymi gospodarczymi potęgami Brazylii i Indii pozwala na pozytywne spojrzenie na przyszłość polskiej kultury i narodu.
Rządy Chorwacji, Bułgarii i Węgier otwarcie oczekują przywódczej roli Polski w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, deklarując co i rusz swoją gotowość do współpracy pod kierunkiem nadanym przez Polskę. Ze strony Białorusi również płyną gesty sympatii. Należy zwrócić uwagę, że w zalewie jadu ze strony unijnej administracji oraz pewnych porażek w negocjacjach z USA (podyktowanych nieustanną gotowością kolejnych rządowych ekip do wypinania tyłka w stronę Amerykanów, bynajmniej nie w celu okazania lekceważenia-wprost przeciwnie; nie przypadkiem Polska jest historycznie amerykańskim koniem trojańskim w Europie) może się wydawać, że jest to obstawianie blotek w pokerowej rozgrywce. Jednak przetrwanie narodów Międzymorza i zachowanie przez nich swej własnej kultury i tożsamości uzależnione jest od rządu państwa polskiego i decyzji przez niego podejmowanych. Polska historycznie adaptowała obcokrajowców razem z ich zwyczajami, co w efekcie dało mozaikę obyczajów tworząc kulturę opartą na tolerancji i dobrowolności współuczestnictwa w życiu politycznym i współtworzenia tejże kultury. Jest to atrakcyjna forma federacji dla narodów pragnących zachować swoją tożsamość (żeby wspomnieć chociażby Lipków-prawdziwych polskich patriotów, uczestników najważniejszych bitew w polskiej historii), zwłaszcza wobec globalizacyjnych projektów i unifikacji wprowadzanej przez UE, a z drugiej strony zagrożenie eksterminacji tożsamości ze strony imperializmu rosyjskiego charakterystycznego dla każdego rządu w Rosji. Jest również trzecia strona, która może tłumaczyć orientację (opartą oczywiście na zasadzie wzajemności), mianowicie hijar ze strony Bliskiego Wschodu-tutaj polska pomoc jest potrzebna i oczekiwana, zwłaszcza wobec przewidywań szlaku socjalemigrantów z tamtych rejonów przez Bułgarię, Rumunię, Ukrainę i wreszcie Polskę do Niemiec.
Oczywiście nasuwa się sposób na odwdzięczenie się Niemcom za dobrodziejstwa otrzymywane od nich na przestrzeni dziejów poprzez spełnienie ich żądania z czasów przedwojennych, czyli pewien rodzaj "autostrady eksterytorialnej" przez terytorium Polski pozwalającej przejść arabskim uchodźcom niepokojonym z terenu Ukrainy na teren Niemiec. Niestety istnieje ryzyko wzmocnienia w ten sposób kalifatotwórczych tendencji na terenie Niemiec biologicznym budulcem-z drugiej strony Niemcy planują i realizują swoje cele na przestrzeni lat kilkudziesięciu i aż dziw bierze, że Niemcy doprowadziły do tego, co się teraz dzieje bez przewidywanych korzyści, które mają nadejść w przyszłości; możliwe, że celem jest odrodzenie narodu niemieckiego poprzez wroga na terenie kraju, a efekt jest łatwy do przewidzenia-anarchia zawsze prowadzi do tyranii.
Czy możliwe jest nadejście nowej odmiany faszyzmu czy imperializmu ze strony Niemiec?
Być może przywódcy państw Międzymorza dostrzegają i tę możliwość rozwoju obecnej sytuacji i dlatego pozwalają sobie na jednoznacznie pozytywne deklaracje w stronę czy to Polski czy to decyzji administracji państwowej w Polsce.
Polska jest także atrakcyjna dla przedstawicieli narodów Europy Zachodniej, którzy w Polsce odnajdują to, czego nie ma już w ich macierzystej kulturze.
To wszystko pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, jednak potrzeba jeszcze sporo pracy, by spełnić pokładane w Polsce nadzieje.
„Nikt nie jest tak beznadziejnie zniewolony jak ktoś, kto błędnie wierzy, że jest wolny” J. W. von Goethe 1749-1832 "Nie ma drogi do pokoju. To pokój jest drogą." Mahatma Gandhi „Można przypuścić, że wszyscy ludzie mają świadomość, lecz na ogół nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.” Stanisław Lem
czwartek, 24 marca 2016
wtorek, 15 marca 2016
V kolumna polskości
Czas wzrastającego znaczenia Polski na arenie międzynarodowej obfituje w wiele okazji do wzmocnienia pozycji Polski, ale także niesie ze sobą wiele wyzwań. Sytuacja w Europie pokazuje, że polskie umiłowanie tradycji zdaje się być częścią remedium na zagrożenia cywilizacyjne dla Europy. Polska kultura jest mocna i posiada twardy rdzeń, pomimo wielokrotnie podejmowanych wewnętrznie prób jej przekształcenia na lewicowo-liberalną modłę.
Oddolna działalność świadomościowa przy wsparciu aparatu państwowego (ale i bez niego również) pozwoliłaby na patriotyczne myślenie u jednostek. Oczywiście warunkiem świadomości tożsamości jest potrzeba wewnętrzna-zewnętrzna sugestia będzie zawsze jedynie tak silna i długookresowa, jak długo będzie trwała jej obecność w rzeczywistości-dzisiejsi patrioci jutro w przypadku zmiany kierunku, w którym podąża środowisko staną się dla patriotyzmu przeciwwagą-bez wewnętrznej świadomości tożsamości wyrosłej w kulturze i jej akceptacji ludzie to jedynie puste butelki, które można wypełnić dowolną zawartością i oznaczyć każdą etykietą; butelka nie czuje dysonansu mając w sobie denaturat, a etykietę zdrowego soku. Jednostki budują kulturę i tożsamość mas, ale masa zawsze składa się z jednostek, które dzięki pracy nad sobą i rozwojowi stają się budowniczymi przyszłej tradycji-należy zadbać o jak największy odsetek w społeczeństwie ludzi wewnętrznie świadomych swej tożsamości, choć jest oczywiste, że nie będzie on pewnie nigdy wyższy niż kilkanaście procent.
Spora część nieświadomego społeczeństwa potrafi budować swoje ubogie wyobrażenie tożsamości i patriotyzmu jedynie na nienawiści do innych, a więc w opozycji do czegoś, a świadomość tożsamości wynika przecież z pamięci, znajomości historii i szacunku do korzeni.
Polska kultura obroni się i przetrwa wszystko to, co szykuje nam bieg dziejów. Jedyne, co może ją zniszczyć to jej zaprzepaszczenie poprzez zrównanie złodziejstwa, nienawiści, hipokryzji i braku zasad z patriotyzmem, o co walczyli tyle lat kontynuatorzy ideologii Gramsciego czy Kinseya, a co bez problemu mogą uczynić chuligani w patriotycznych koszulkach bez umiejętności myślenia potrafiący tylko przyjmować rozkazy od najbardziej zdegenerowanych moralnie; to jest prawdziwe zagrożenie dla polskości-jej zrównanie ze złem.
Oddolna działalność świadomościowa przy wsparciu aparatu państwowego (ale i bez niego również) pozwoliłaby na patriotyczne myślenie u jednostek. Oczywiście warunkiem świadomości tożsamości jest potrzeba wewnętrzna-zewnętrzna sugestia będzie zawsze jedynie tak silna i długookresowa, jak długo będzie trwała jej obecność w rzeczywistości-dzisiejsi patrioci jutro w przypadku zmiany kierunku, w którym podąża środowisko staną się dla patriotyzmu przeciwwagą-bez wewnętrznej świadomości tożsamości wyrosłej w kulturze i jej akceptacji ludzie to jedynie puste butelki, które można wypełnić dowolną zawartością i oznaczyć każdą etykietą; butelka nie czuje dysonansu mając w sobie denaturat, a etykietę zdrowego soku. Jednostki budują kulturę i tożsamość mas, ale masa zawsze składa się z jednostek, które dzięki pracy nad sobą i rozwojowi stają się budowniczymi przyszłej tradycji-należy zadbać o jak największy odsetek w społeczeństwie ludzi wewnętrznie świadomych swej tożsamości, choć jest oczywiste, że nie będzie on pewnie nigdy wyższy niż kilkanaście procent.
Spora część nieświadomego społeczeństwa potrafi budować swoje ubogie wyobrażenie tożsamości i patriotyzmu jedynie na nienawiści do innych, a więc w opozycji do czegoś, a świadomość tożsamości wynika przecież z pamięci, znajomości historii i szacunku do korzeni.
Polska kultura obroni się i przetrwa wszystko to, co szykuje nam bieg dziejów. Jedyne, co może ją zniszczyć to jej zaprzepaszczenie poprzez zrównanie złodziejstwa, nienawiści, hipokryzji i braku zasad z patriotyzmem, o co walczyli tyle lat kontynuatorzy ideologii Gramsciego czy Kinseya, a co bez problemu mogą uczynić chuligani w patriotycznych koszulkach bez umiejętności myślenia potrafiący tylko przyjmować rozkazy od najbardziej zdegenerowanych moralnie; to jest prawdziwe zagrożenie dla polskości-jej zrównanie ze złem.
poniedziałek, 14 marca 2016
Nowy Złoty Wiek dla Polski
Orientacja geopolityczna na kraje Europy Środkowej powinna stać się bezdyskusyjną częścią polskiej polityki zagranicznej. Jest to naturalny teren niegdysiejszej ekspansji polskiej kultury; przykładowo narodowość ukraińska kształtowała się przecież w opozycji do niej wykorzystując jednocześnie mechanizmy przez nią wypracowane. Zwykły chłop chciał jedynie rezać Lachów, ale przywódcy buntów i ideologowie wykształceni w sferze kultury polskiej prowadzili myśli torami przez nią ustawionymi-zwłaszcza podejmując próby zwalczania jej wpływów w głowach swych rodaków.
Polska jako naturalny lider Europy Środkowo-Wschodniej nie może pozwolić sobie na słabość-niewygodne sojusze są częścią polityki, która jest kapryśna i wyzuwa z zasad słabsze jednostki, jednak rdzeń w postaci kultury (czyli nieustannie formowanych w toku dziejów pamięci, tożsamości oraz świadomości korzeni) pozwala, ale i zobowiązuje do działania w granicach pewnych kulturowych norm-nie można ustępować kłamstwu bądź zaprzedawać cząstkę kulturowej spuścizny za cenę doraźnych korzyści politycznych.
Historia pokazuje, że Polska zawsze kierowała swoje oczy na zachód, ale kroczyła na wschód, stąd naturalny rywal w postaci Rosji. Polacy nieśli na wschód nie tylko ogień i miecz (zresztą przeważnie jako odpowiedź na atak bądź działanie prewencyjne), ale i kulturę właśnie. To, że polska kultura niosąca wolność i tolerancję była odbierana jako zagrożenie jest efektem różnic cywilizacyjnych.
Teraźniejsza sytuacja społeczno-polityczna skłania do wniosków, że nadchodzi dla Polski nowy Złoty Wiek. Sypiąca się w gruzy Federacja Rosyjska na wschodzie i zdegenerowany moralnie zachód Europy borykający się z konsekwencjami kolonializmu i błędnie prowadzonej polityki po dekolonizacji w latach sześćdziesiątych maskujący się kilkumilimetrowym makijażem na twarzy zniszczonej rozwiązłością i nałogami dziwki daje nadzieję na odrodzenie wielkiej Polski, której kultura promieniuje wokół. Mądre rządy i świadomość tożsamości i kultury przyniosą pokój i rozwój nie tylko Polsce, ale i każdemu narodowi Międzymorza.
Wiadomo od dawna, że zewnętrzny wróg jednoczy wewnętrznie społeczeństwo (oczywiście tyczy się to również nas, jednak efektem skrajnego indywidualizmu Polaków jest wielość niezależnych "najlepszych" dróg prowadzących do zażegnania zagrożenia). Obecnie Polacy w krajach zachodniej Europy coraz rzadziej postrzegani są jako tani robotnicy, a coraz częściej jako sojusznicy w walce z inwazją cywilizacji muzułmańskiej. Oczywiście polscy obywatele są tam też w czołówce obcokrajowców w więzieniach czy kobiet poddających się zabiegowi aborcji; ale również pod względem dzietności-to ogromne wyzwanie by te proporcje były inne-kultura i moralność nie mogą być pustym słowem, eliminacja zwyczajów pozwalających na złodziejstwo i oszustwa zaowocuje również mniejszą liczbą pensjonariuszy więzień na zachodzie, a większą wśród działaczy społecznych i polskich przedstawicieli wśród struktur samorządowych-świadomość tego Polak powinien wywozić ze sobą wszędzie, gdzie się udaje-obywatela państwa polskiego to oczywiście nie obchodzi, narodowość to jedynie rubryka w dokumencie.
Nadchodzący dla Polski nowy Złoty Wiek jest nieunikniony, najważniejsze by Polacy sprostali przeznaczeniu.
Polska jako naturalny lider Europy Środkowo-Wschodniej nie może pozwolić sobie na słabość-niewygodne sojusze są częścią polityki, która jest kapryśna i wyzuwa z zasad słabsze jednostki, jednak rdzeń w postaci kultury (czyli nieustannie formowanych w toku dziejów pamięci, tożsamości oraz świadomości korzeni) pozwala, ale i zobowiązuje do działania w granicach pewnych kulturowych norm-nie można ustępować kłamstwu bądź zaprzedawać cząstkę kulturowej spuścizny za cenę doraźnych korzyści politycznych.
Historia pokazuje, że Polska zawsze kierowała swoje oczy na zachód, ale kroczyła na wschód, stąd naturalny rywal w postaci Rosji. Polacy nieśli na wschód nie tylko ogień i miecz (zresztą przeważnie jako odpowiedź na atak bądź działanie prewencyjne), ale i kulturę właśnie. To, że polska kultura niosąca wolność i tolerancję była odbierana jako zagrożenie jest efektem różnic cywilizacyjnych.
Teraźniejsza sytuacja społeczno-polityczna skłania do wniosków, że nadchodzi dla Polski nowy Złoty Wiek. Sypiąca się w gruzy Federacja Rosyjska na wschodzie i zdegenerowany moralnie zachód Europy borykający się z konsekwencjami kolonializmu i błędnie prowadzonej polityki po dekolonizacji w latach sześćdziesiątych maskujący się kilkumilimetrowym makijażem na twarzy zniszczonej rozwiązłością i nałogami dziwki daje nadzieję na odrodzenie wielkiej Polski, której kultura promieniuje wokół. Mądre rządy i świadomość tożsamości i kultury przyniosą pokój i rozwój nie tylko Polsce, ale i każdemu narodowi Międzymorza.
Wiadomo od dawna, że zewnętrzny wróg jednoczy wewnętrznie społeczeństwo (oczywiście tyczy się to również nas, jednak efektem skrajnego indywidualizmu Polaków jest wielość niezależnych "najlepszych" dróg prowadzących do zażegnania zagrożenia). Obecnie Polacy w krajach zachodniej Europy coraz rzadziej postrzegani są jako tani robotnicy, a coraz częściej jako sojusznicy w walce z inwazją cywilizacji muzułmańskiej. Oczywiście polscy obywatele są tam też w czołówce obcokrajowców w więzieniach czy kobiet poddających się zabiegowi aborcji; ale również pod względem dzietności-to ogromne wyzwanie by te proporcje były inne-kultura i moralność nie mogą być pustym słowem, eliminacja zwyczajów pozwalających na złodziejstwo i oszustwa zaowocuje również mniejszą liczbą pensjonariuszy więzień na zachodzie, a większą wśród działaczy społecznych i polskich przedstawicieli wśród struktur samorządowych-świadomość tego Polak powinien wywozić ze sobą wszędzie, gdzie się udaje-obywatela państwa polskiego to oczywiście nie obchodzi, narodowość to jedynie rubryka w dokumencie.
Nadchodzący dla Polski nowy Złoty Wiek jest nieunikniony, najważniejsze by Polacy sprostali przeznaczeniu.
wtorek, 19 stycznia 2016
Polski problem w Parlamencie Europejskim-im gorzej, tym lepiej
Dzisiaj w Brukseli odbędzie się dysputa nad zasadnością demokracji w Polsce. Jak widać polska demokracja jest zagrożona i bratnie rządy zjednoczone w europejskiej unii światopoglądu i interesu niemieckiego muszą koniecznie ten problem rozwikłać i skierować wykolejony naród, który procedurę demokratyczną większości głosów wykorzystał do wprowadzenia pisowskiej tyranii, na właściwe tory pluralizmu i politycznej poprawności.
Przy braku sympatii do PiS-u i jego propozycji na urządzanie państwa trudno zagubić obiektywną perspektywę i nie czuć do pisowskich polityków sympatii w zalewie medialnej breji i "oddolnych " inicjatyw opozycji. Walka o władzę i pyszności, które można dzięki niej spożywać trwa nieustannie. Zarzuty PO wobec PiS-u, jakoby partyjni pisowcy rzucili się na stołki i przejęli sporą część państwowych wakatów jest prawdziwy, to rozumie się samo przez się, mało tego nawet potworzono nowe etaty-dokładnie w ten sam sposób zachowała się Platforma przejmując władzę w 2007 roku, a przed nią i po niej każda partia czy stronnictwo chcące realizować swój program w każdym systemie od początku istnienia państwowości i samej polityki.
Najważniejsze jest w dzisiejszej dyskusji Brukseli nie to, że chce się Polskę kajać, ale to że w tej sytuacji jest ona w osobach jej przedstawicieli (to jest PiS i prawicowa opozycja) postawiona jako lider oporu w Europie. Nie ma się co za bardzo oburzać, że dyrektor wzywa niepokornego ucznia na dywanik-jest on i tak łagodny w swym buncie-są w Polsce i tacy, którzy w szkole są nieobecni, ale nie dlatego, że za głupi, ale zbyt mądrzy na unijne brednie wstawiane uczniakom.
Niestety większość jest tak oddzielona od rzeczywistości, że wierzy w globalne ocieplanie spowodowane przez cywilizację człowieka i zasadność handlu emisją dwutlenku węgla (to jak handlować torbami z powietrzem czy dziurkami w durszlaku) i to, co jest w telewizji, radiu i gazetach za faktograficzny opis bieżących zdarzeń.
Najważniejsze, że Polska jako kraj i kultura staje się atrakcyjna dla umysłów niezależnych i wysokiej jakości. Polska kultura po tysiącletniej ponad historii głównie importu obcych idei (oczywiście z wyjątkami, jednak proporcjonalnie niewieloma) i adaptacji ich na swojskim terenie jest na progu doniosłych wydarzeń i eksportu kultury, która-jeśli tylko się na to pozwoli-z jej niszowych części kultury wytworzonych w dogłębnie polskiej mentalności będzie promieniować na kulturę masową czy tez pojmowaną ogólnie, a w konsekwencji, jako czynnik tworzący mentalność narodu stanie się ekspansywna, co leży w polskim interesie, niezależnie kto akurat administruje aparatem państwowym.
Sporo zależy od zachowania polskich reprezentantów w PE, jednak cokolwiek by się nie działo podczas dzisiejszych obrad w Brukseli będzie to z korzyścią dla Polski, a im bardziej Polskę tam zgnoją, ty, lepiej dla naszej przyszłości.
Przy braku sympatii do PiS-u i jego propozycji na urządzanie państwa trudno zagubić obiektywną perspektywę i nie czuć do pisowskich polityków sympatii w zalewie medialnej breji i "oddolnych " inicjatyw opozycji. Walka o władzę i pyszności, które można dzięki niej spożywać trwa nieustannie. Zarzuty PO wobec PiS-u, jakoby partyjni pisowcy rzucili się na stołki i przejęli sporą część państwowych wakatów jest prawdziwy, to rozumie się samo przez się, mało tego nawet potworzono nowe etaty-dokładnie w ten sam sposób zachowała się Platforma przejmując władzę w 2007 roku, a przed nią i po niej każda partia czy stronnictwo chcące realizować swój program w każdym systemie od początku istnienia państwowości i samej polityki.
Najważniejsze jest w dzisiejszej dyskusji Brukseli nie to, że chce się Polskę kajać, ale to że w tej sytuacji jest ona w osobach jej przedstawicieli (to jest PiS i prawicowa opozycja) postawiona jako lider oporu w Europie. Nie ma się co za bardzo oburzać, że dyrektor wzywa niepokornego ucznia na dywanik-jest on i tak łagodny w swym buncie-są w Polsce i tacy, którzy w szkole są nieobecni, ale nie dlatego, że za głupi, ale zbyt mądrzy na unijne brednie wstawiane uczniakom.
Niestety większość jest tak oddzielona od rzeczywistości, że wierzy w globalne ocieplanie spowodowane przez cywilizację człowieka i zasadność handlu emisją dwutlenku węgla (to jak handlować torbami z powietrzem czy dziurkami w durszlaku) i to, co jest w telewizji, radiu i gazetach za faktograficzny opis bieżących zdarzeń.
Najważniejsze, że Polska jako kraj i kultura staje się atrakcyjna dla umysłów niezależnych i wysokiej jakości. Polska kultura po tysiącletniej ponad historii głównie importu obcych idei (oczywiście z wyjątkami, jednak proporcjonalnie niewieloma) i adaptacji ich na swojskim terenie jest na progu doniosłych wydarzeń i eksportu kultury, która-jeśli tylko się na to pozwoli-z jej niszowych części kultury wytworzonych w dogłębnie polskiej mentalności będzie promieniować na kulturę masową czy tez pojmowaną ogólnie, a w konsekwencji, jako czynnik tworzący mentalność narodu stanie się ekspansywna, co leży w polskim interesie, niezależnie kto akurat administruje aparatem państwowym.
Sporo zależy od zachowania polskich reprezentantów w PE, jednak cokolwiek by się nie działo podczas dzisiejszych obrad w Brukseli będzie to z korzyścią dla Polski, a im bardziej Polskę tam zgnoją, ty, lepiej dla naszej przyszłości.
środa, 14 października 2015
wybory 25.10.2015 r.
Tegoroczne wybory parlamentarne mogą okazać się przełomowymi i wprowadzić pierwszą od wielu lat sporą reprezentację prawicy. Dotychczasowe lewicowe rządy, nawet te o charakterze propolskim (choć najczęściej jedynie w sferze deklaratywnej bądź uzależniające interes narodowy od czynników zewnętrznych) doprowadziły do gospodarczej zapaści, eksodusu milionów Polaków i biurokratycznego rozbuchania aparatu administracyjno-urzędniczego. Nie tylko formowane rządy obierały socjalistyczny kierunek, słusznie dostrzegając w wyborcach idiotów łasych na obietnice i populistyczne zagrywki. Cały parlament każdej kadencji od lewa do prawa był najczęściej lewicowy z kilkoma wyjątkami i nieznaczną liczbą posłów. Być może teraz-w dobie przemian- uda się wykorzystać szansę reorientacji społeczeństwa na klasyczną prawą stronę, choć oczywiście ogromna większość dzisiejszych wyborców prawicy to niegdysiejsi wyborcy przeciwnej strony części politycznej- nieświadomi i kreowani przez środowisko i media są tylko nieco mniej szkodliwi niż pożyteczni idioci na lewicy, jednak ta reorientacja rodzi oczywiście nadzieję na poprawę stanu świadomości społecznej, bo tradycyjnie na prawicy każdy człowiek czuje presję rozwoju intelektualnego, a nie zamknięcia się w sobie i uwstecznienia, co jest charakterystyczne dla masowego postrzegania obywatela przez lewicę.
Sejm kadencji, która jest już za nami był w 99% zorientowany lewicowo. Tylko kilku posłów pokazało swoimi czynami dbałość o dobro Polski i interes narodowy, reszta jest do wymiany-oczywiście nie będzie łatwo się ich pozbyć, bo spora część społeczeństwa, nawet jeśli wyjrzy czasem zza telewizora nie patrząc co zrobić, żeby ktoś coś dał to tkwi w nieświadomości przyjmując za prawdę kłamstwa i pogrążając się w semantycznym chaosie, który gubi zjednoczenie patriotów.
Taka własnie jest podstawowa różnica między prawicą i lewicą: prawica dąży do przywrócenia wolności-a co za tym idzie, również odpowiedzialności-a lewica do narzucenia masie jednolitego monolitu-nawet w wydaniu narodowym lub religijnym-którego nie da się zrealizować, dopóki istnieją ludzie potrafiący myśleć.
Sejm kadencji, która jest już za nami był w 99% zorientowany lewicowo. Tylko kilku posłów pokazało swoimi czynami dbałość o dobro Polski i interes narodowy, reszta jest do wymiany-oczywiście nie będzie łatwo się ich pozbyć, bo spora część społeczeństwa, nawet jeśli wyjrzy czasem zza telewizora nie patrząc co zrobić, żeby ktoś coś dał to tkwi w nieświadomości przyjmując za prawdę kłamstwa i pogrążając się w semantycznym chaosie, który gubi zjednoczenie patriotów.
Taka własnie jest podstawowa różnica między prawicą i lewicą: prawica dąży do przywrócenia wolności-a co za tym idzie, również odpowiedzialności-a lewica do narzucenia masie jednolitego monolitu-nawet w wydaniu narodowym lub religijnym-którego nie da się zrealizować, dopóki istnieją ludzie potrafiący myśleć.
wtorek, 13 października 2015
o religii w szkole
Obecność religii na liście przedmiotów szkolnych jest błędem.
O ile w 1950 roku za cenę potępienia na papierze podziemia niepodległościowego kardynał Wyszyński zagwarantował powszechne nauczanie religii w państwowych szkołach oraz istnienie KUL-u to w tamtym czasie miało to sens jako wprowadzenie alternatywnego do komunistycznego sposobu postrzegania rzeczywistości w życiu społecznym. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedna z bardziej istotnych przyczyn późniejszych masowych wystąpień Polaków przeciwko dyktaturze mających swój finał we wprowadzeniu stanu wojennego. Wyszyński zrobił to wbrew zaleceniom Watykanu dotyczącym działalności Kościoła na terenach państw komunistycznych. Podpisane porozumienie paradoksalnie było oznaką głębokiego patriotyzmu kardynała, a także wnikliwej analizy sytuacji powojennej w Polsce i spojrzenia w przyszłość kraju. Dzięki temu udało się uniemożliwić wyrugowanie katolicyzmu z przestrzeni publicznej i silne związanie go z polskością.
Ten czas minął.
Teraz, gdy Kościół odchodzi coraz dalej od swych fundamentów i produkuje wyznawców bez świadomości należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej nauczanie w gestii kurii i każdej parafii z osobna. Jedynie wtedy uda się wychować chrześcijan miłujących chrystusowe prawdy, bo tylko ci, którzy tego chcą i pragną mogą z należytym szacunkiem przyjąć nauczanie. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Każdy wie, jak wygląda nauczanie religii w szkole-to profanacja i zmarnowany czas. Nauka religii w parafialnym kościele wyeliminuje tych, dla których wiara jest żartem i w tym samym czasie będą mogli robić coś innego-na zajęcia uczęszczać będą ci, dla których są to sprawy ważne i ciekawe, a nie nudny przedmiot w szkole. Oczywiście dzięki temu przy każdym kościele wytworzy się prężna grupa aktywnych katolików, którzy swoim życiem będą dawać przykład, w przeciwieństwie do teraźniejszej sytuacji, kiedy jest w naszym kraju niemal 100 % chrześcijan, ale w życiu i na ulicach nie widać nawet setnej tego części.
By dzisiaj zachować chrześcijański charakter kultury polskiej należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej naukę w rękach polskiego Kościoła. Pozwoli to pozbyć się politycznych hipokrytów wycierających sobie Bogiem i wiarą pyski, byleby dostać się do żłoba, a wiara z kolei będzie w ludziach świadoma i głęboka, a nie jak dziś tylko bluźnierstwem.
Nie rzuca się pereł przed wieprze.
O ile w 1950 roku za cenę potępienia na papierze podziemia niepodległościowego kardynał Wyszyński zagwarantował powszechne nauczanie religii w państwowych szkołach oraz istnienie KUL-u to w tamtym czasie miało to sens jako wprowadzenie alternatywnego do komunistycznego sposobu postrzegania rzeczywistości w życiu społecznym. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedna z bardziej istotnych przyczyn późniejszych masowych wystąpień Polaków przeciwko dyktaturze mających swój finał we wprowadzeniu stanu wojennego. Wyszyński zrobił to wbrew zaleceniom Watykanu dotyczącym działalności Kościoła na terenach państw komunistycznych. Podpisane porozumienie paradoksalnie było oznaką głębokiego patriotyzmu kardynała, a także wnikliwej analizy sytuacji powojennej w Polsce i spojrzenia w przyszłość kraju. Dzięki temu udało się uniemożliwić wyrugowanie katolicyzmu z przestrzeni publicznej i silne związanie go z polskością.
Ten czas minął.
Teraz, gdy Kościół odchodzi coraz dalej od swych fundamentów i produkuje wyznawców bez świadomości należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej nauczanie w gestii kurii i każdej parafii z osobna. Jedynie wtedy uda się wychować chrześcijan miłujących chrystusowe prawdy, bo tylko ci, którzy tego chcą i pragną mogą z należytym szacunkiem przyjąć nauczanie. Nie rzuca się pereł przed wieprze. Każdy wie, jak wygląda nauczanie religii w szkole-to profanacja i zmarnowany czas. Nauka religii w parafialnym kościele wyeliminuje tych, dla których wiara jest żartem i w tym samym czasie będą mogli robić coś innego-na zajęcia uczęszczać będą ci, dla których są to sprawy ważne i ciekawe, a nie nudny przedmiot w szkole. Oczywiście dzięki temu przy każdym kościele wytworzy się prężna grupa aktywnych katolików, którzy swoim życiem będą dawać przykład, w przeciwieństwie do teraźniejszej sytuacji, kiedy jest w naszym kraju niemal 100 % chrześcijan, ale w życiu i na ulicach nie widać nawet setnej tego części.
By dzisiaj zachować chrześcijański charakter kultury polskiej należy usunąć religię ze szkół i zostawić jej naukę w rękach polskiego Kościoła. Pozwoli to pozbyć się politycznych hipokrytów wycierających sobie Bogiem i wiarą pyski, byleby dostać się do żłoba, a wiara z kolei będzie w ludziach świadoma i głęboka, a nie jak dziś tylko bluźnierstwem.
Nie rzuca się pereł przed wieprze.
sobota, 4 lipca 2015
o schematach i niewoli (18 czerwca 2013)
Patriotyzm jest schematem. wartości to schematy. tradycja to również schemat. Skąd więc w ludziach pragnących wolności tyle pozornie ograniczających schematów? Prawdą jest, że człowiek wolny sam narzuca sobie pewne szablony, wedle których postępuje. Sam wybiera skodyfikowany przekaz, którego jest materialnym wcieleniem i który sobą oraz swymi czynami propaguje. Człowiek dążący do wolności odnajdzie ją właśnie w schematach, które akceptuje. W mediach głównego nurtu patriotyzm jest zrównywany z faszyzmem, co w Polsce nabiera szczególnego wydźwięku, bo jak ktoś, kto kultywuje pamięć o ludziach poświęcających życie w walce ze zbrodniczą ideologią może być przez swoje umiłowanie do ziemskiej ojczyzny oficjalnie postawiony w jednym rzędzie z okrutnymi mordercami??? Człowiek z biało-czerwoną flagą poprzez znak równości stawianym przez wiadome media z faszyzmem-czyli aborcjami, eugeniką i ludobójstwem na ogromną skalę jest zagrożeniem dla społeczeństwa oraz idealną-choć sztucznie wykreowaną-przeciwwagą dla normalnego systemu, jakim jest postkomunistyczna demokracja. Oswaja się poprzez tego rodzaju kontrast jeszcze bardziej zbrodniczą ideologię stalinizmu, dając sygnał, że teraz jest inaczej.
Zmieniły się oczywiście tylko metody.
Niewygodne osoby popełniają samobójstwa trzema strzałami w głowę, topiąc się podczas łowienia ryb lub umierają nie wiadomo czemu w stojących samochodach. zaiste przerażający to świat-ten z tvn-u jest lepszy, bardziej kolorowy i przyjemniejszy. Dobrze jest też poczytać wyborczą, żeby wiedzieć, jak jest naprawdę: wszędzie faszyści (ale już nie naziści, bo socjalizm nie jest taki zły), wszędzie opętany wiarą i nienawiścią do władzy naród, a przecież władza tak bardzo się stara i dla narodu poświęca.
Dobrze, że jest wyborcza, bo dzięki niej wiem, że jakiekolwiek zagadnienie poruszy to z pewnością nie jest tak, jak jest tam to coś opisane. A najczęściej jest po prostu na odwrót.
Dlatego by być w wolnym w schematach, ktore na siebie nakładamy, należy być pierwej świadomym. Po pierwsze świadomym, że w przypadku patriotyzmu-nasza Ojczyzna nie z tego jest świata, to jedynie nasz ziemski dom, ziemska ojczyzna, ale jeśli dom to urządzam go tak, jak chcę. Po drugie świadomym-mechanizmów społecznych, które warunkują życie i świadomym działań tych, którzy pod pozorem wolności sprzedają czystą niewolę. Tak, jak po '89, gdy zamieniono nam klatkę na większą, ale od 2004 pręty znów systematycznie się zaciskają. Najgorsze jest to, że sami na to pozwalamy oddając wolność i ideały kawałek po kawałku.
Jak to jest, że naród którego reprezentanci przelewali krew w każdym zakątku świata walcząc o czyjąś wolność u siebie nie potrafi się porządnie zbuntować?
Lata komunizmu opłacały się: wytępiono patriotów, wyhodowano konformistów.
Tak to jest: łatwiej wyzwalać narody zniewolone niż wyzwolić się z zakłamania w sobie. jesteśmy dla siebie okrutni tą biernością. Podstawowa dewiza każdego Polaka to: jakoś to będzie.
Oj, chyba znowu nie...
tekst ukazał się 18 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
Zmieniły się oczywiście tylko metody.
Niewygodne osoby popełniają samobójstwa trzema strzałami w głowę, topiąc się podczas łowienia ryb lub umierają nie wiadomo czemu w stojących samochodach. zaiste przerażający to świat-ten z tvn-u jest lepszy, bardziej kolorowy i przyjemniejszy. Dobrze jest też poczytać wyborczą, żeby wiedzieć, jak jest naprawdę: wszędzie faszyści (ale już nie naziści, bo socjalizm nie jest taki zły), wszędzie opętany wiarą i nienawiścią do władzy naród, a przecież władza tak bardzo się stara i dla narodu poświęca.
Dobrze, że jest wyborcza, bo dzięki niej wiem, że jakiekolwiek zagadnienie poruszy to z pewnością nie jest tak, jak jest tam to coś opisane. A najczęściej jest po prostu na odwrót.
Dlatego by być w wolnym w schematach, ktore na siebie nakładamy, należy być pierwej świadomym. Po pierwsze świadomym, że w przypadku patriotyzmu-nasza Ojczyzna nie z tego jest świata, to jedynie nasz ziemski dom, ziemska ojczyzna, ale jeśli dom to urządzam go tak, jak chcę. Po drugie świadomym-mechanizmów społecznych, które warunkują życie i świadomym działań tych, którzy pod pozorem wolności sprzedają czystą niewolę. Tak, jak po '89, gdy zamieniono nam klatkę na większą, ale od 2004 pręty znów systematycznie się zaciskają. Najgorsze jest to, że sami na to pozwalamy oddając wolność i ideały kawałek po kawałku.
Jak to jest, że naród którego reprezentanci przelewali krew w każdym zakątku świata walcząc o czyjąś wolność u siebie nie potrafi się porządnie zbuntować?
Lata komunizmu opłacały się: wytępiono patriotów, wyhodowano konformistów.
Tak to jest: łatwiej wyzwalać narody zniewolone niż wyzwolić się z zakłamania w sobie. jesteśmy dla siebie okrutni tą biernością. Podstawowa dewiza każdego Polaka to: jakoś to będzie.
Oj, chyba znowu nie...
tekst ukazał się 18 czerwca 2013 roku na portalu niepoprawni.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)